12 maja Dingbat – zapomniane źródło obrazków

Przyznam się, że zawsze traktowałam dingbaty jako niepotrzebne i nieco irytujące fonty. Przy wyborze krojów pisma do poważnych projektów, natykałam się na te infantylne niby-fonty i zadawałam sobie pytanie, po co one mi się tu plączą! Ale jak się im bliżej przyjrzałam, okazało się, że to fenomenalne i przebogate źródło obrazków, ikonek, ramek i ornamentów! Dingbat to z żargonu drukarskiego określenie ozdobników, znaków używanych w drukarniach. We współczesnej rodzinie fontów są to fonty, które zamiast liter mają po prostu obrazki.
Na każdej stronie z darmowymi fontami zgrupowane są w oddzielnej zakładce i warto sie tam rozejrzeć. W zależności od profilu Waszych grafik, stylu projektów czy po prostu gustu i nastroju możemy znaleźć dingbaty przedstawiające od twarzy Che Guevary czy Marylin Monroe, przez zwierzęta, pojazdy, rośliny, bazgroły, cudne misie i dziecięce motywy, aż po śliczne ornamenty, zawijasy i esyfloresy.

A oto moje ulubione dingbaty:

dingbat anemon studio graficzne

Cornucopia of Ornaments / Deers / DJ Kitchen / Kameradings / KR Babys Favorites / Coolstuff / Trees TFB / Kokeshi Kawaii

Spróbujcie sami i pobawcie się ikonkami. Pamiętajcie jednak o prawach autorskich! Przed wykorzystaniem ich w komercyjnym projekcie przeczytajcie dokładnie licencję, gdyż większość tych fontów są bezpłatnie dostępne jedynie do użytku prywatnego. W przypadku komercyjnego zastosowanie niezbędne jest wykupienie licencji.